Co masz w środku: Beata Bochińska

Co masz w środku: Beata Bochińska

To wyjątkowa odsłona naszego cyklu – jako pierwsi mieliśmy możliwość sfotografować wnętrza domu Beaty Bochińskiej. Jak mieszka historyczka designu, wykładowczyni i była szefowa IWP? Tego nie da się opisać słowami. Zapraszamy Was na wycieczkę wrażeniowo-edukacyjną – takiej kolekcji nie powstydziłoby się niejedno muzeum. Jako Bochińska Design, Beata dzieli się nią z Wami na łamach Patyny. Udanej lektury… i zakupów :)

Partner cyklu:

zdjęcia: Max Zieliński
set design: Eliza Dunajska

 

Beata Bochińska – historyczka designu i sztuki, specjalistka prognozowania trendów stylistycznych , wykładowca SGH i UW, była prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Znana kolekcjonerka, autorka wystaw, książek, raportów i podręczników zarządzania designem. Jurorka międzynarodowych konkursów. Prywatnie szczęśliwa kobieta. Mama Kuby, Ignacego, Zośki i Kazia, żona Jarka. Bardzo lubi ludzi – tych „od rzeczy“ – szczególnie.

bochinska.com
facebook.com/Bochinska.Design1
instagram: @beatabochinska

 

Ten dom w Milanówku ma niezwykłą energię – przed wojną w latach trzydziestych został kupiony przez kochającego ojca dla córki, która nazwała tę wille Szczęsna Nasza. Wtedy nie było jeszcze nazw ulic – Parkową dopisano w dokumentach hipotecznych dużo później…

Dzisiaj mieszka tutaj dwoje dzieci, Zośka i Kazik, my czyli ich rodzice i dwa psy. Odwiedza nas dwóch dorosłych synów Kuba i Ignacy ze swoimi wybrankami serc oraz ukochane babcie i dziesiątki znajomych.

Ten dom kipi życiem. Każdy kolejny gość witany jest z wielką radością. To nie jest bardzo typowy model życia, wiemy o tym, ale on nam odpowiada i dlatego w naszym domu mamy zawsze gotowe pokoje gościnne.

Juka – kwiat, który dostaliśmy do naszego pierwszego mieszkania w prezencie od ciotki Ireny i stryja Stanisława. Amerykański fotel Charlesa Eamesa dla Hermana Millera zakupiłam w liczbie 5 sztuk okazyjnie z likwidowanego biura korporacji w Berlinie. Szkła profesora Zbigniewa Horbowego – te i inne kupione na licytacji za kilkaset złotych – no jak ich nie mieć ;). Dwie krople wody (łzy?) Duńczyka Pera Lütkena na światowych aukcjach są warte dzisiaj kilka tysięcy Euro – jedną kupiłam za 50 złotych poprzez sieć (!), drugą od kolekcjonerki za kilkaset złotych. Gobelin Agaty Solon to świetna współczesna stylizacja, rezyduje u mnie i pewnie już zostanie. Artystyczne szkło Henryka Tomaszewskiego – rzadkie – brązowe, ręcznie formowane – znalazłam je na rynku staroci i kupiłam za 150 złotych (jest warte ponad 2000 zł). Meble – piękny zestaw mebli Monti 300 z nietypowym barkiem Františka Jiráka kupiłam od Wyrobków za pośrednictwem Patyny. Tkaniny dwuosnowowe z Polesia zostały zakupione podczas zeszłorocznego wyjazdu do pracowni starych rzemieślniczek pracujących dawniej z projektantami IWP.

Nasza kolekcja, moja i Jarka, to właściwie nasze wyposażenie: my z niego jadamy, pijemy kawę, podejmujemy gości!

Zbiory składają się z prototypów lub autorskich egzemplarzy powstałych w latach 90. na początku zmiany systemowej, ale i znacznie wcześniejszych. Dzisiaj to unikaty, przy których miałam szansę pracować z projektantami Edytą Barańską, Tomkiem Augustyniakiem, Kaśką Hałas i Adamem Łożykowskim, Piotrem Zdanowiczem, Bogusią Jung czy Małgosią Dajewską – miłe czasy… a poza tym starsze obiekty, które tworzyli dawni mistrzowie polskiego i światowego designu: Maria Chomentowska, Rajmund Hałas, Teresa Kruszewska, Jan Sylwester Drost, Charles Eames czy Dieter Rams.

Wazon Czarna kropla – w katalogu B894, pochodzi z huty szkła Stromberg w Szwecji i został zaprojektowany przez Gunnara Nylunga w roku 1956! To absolutny klasyk kolekcjonerski. Został kupiony na aukcji z austriackiego antykwariatu. Polskie nieobrotowe serwisy: Iza i Ewa – klasyki! Oba zostały kupione w sieci wiele lat temu pewnie za mniej niż 100 zł. Wazony Jana Sylwestra Drosta – mam ich więcej, w całym domu trzymam w nich kwiaty. Sprzedaję je z powodzeniem za granicą! Płonąca kobaltowa patera to ręcznie formowane szkło. Kupiłam ją za 50 złotych, po czym ekspert od szkła wysłał mi informację, że to Venini. Nie chce mi się wierzyć – jeszcze to sprawdzam, gdyby tak było, byłby to tzw. złoty strzał kolekcjonera! Wazony porcelanowe ze złoceniami kupuję głównie na rynkach staroci raz drożej, raz taniej – tworzę ich kolekcję. Wazon w kratkę malowany emalią już sprzedany (po jednym dniu!) na Patynie był moim ulubionym wazonem do kwiatów, został kupiony za granicą.

Poniżej w szufladach ryby Drosta (świetne do sushi) mam ich 6! Zdobyłam je w sieci, na Patynie, na rynkach staroci. Piękne maski z Mirostowic – jestem ich wielką admiratorką, te kupiłam od starszej pani poprzez inetrnet dzięki pomocy jej wnuczki. Piękne popielnice z czeskiej Bohemii, rarytasy kupuję od Czechów. W szafkach serwisy z Chodzieży, Ćmielowa, Włoclawka, Tułowic, Pruszkowa i Mirostowic… Mam ich łącznie ponad 100 i kupuję wszędzie gdzie się da!

Kolekcja vintage design liczy dzisiaj kilkaset przedmiotów. Bliżej 1200 – podpowiada Jarek z wrodzoną sobie dokładnością, bo to on zajmuje się katalogowaniem i logistyką kolekcji. Wkręcił się tak, że dzisiaj niezły z niego znawca niektórych obszarów. Ja jestem z wykształcenia historyczką designu i sztuki. Kolekcja to wreszcie spełnienie moich marzeń o polskim muzeum designu, którego od kilkudziesięciu lat nie możemy się w Polsce doczekać.

Od ponad 20 lat kupujemy i żyjemy na co dzień w otoczeniu najlepszego polskiego designu (i nie tylko polskiego – dorzuca Jarek). To jest żywe muzeum i jesteśmy pewni, że takie rozwiązanie dla eksponowania designu jest najzdrowsze.

Dywan z Podhala z lat 70. to rewelacyjny przykład wykorzystania skór baranich i dobrej sztuki projektowej. Dałam za niego  całe 250 złotych – został odkupiony od gaździny. W hallu fotele kupowane w sklepach ze starociami – żal mi je tam zostawić, więc adoptuję je, targując się zażarcie 😉 Kolekcję plakatów licytowałam na aukcji – to oryginały, dzisiaj warte pewnie niezłe pieniądze. Część kupiłam od dzieci autorów. Krzesło kute z początku lat 90. to absolutny rarytas – projekt Tomka Augustyniaka, który po studiach pracował dla firmy sprzedającej m.in. kute ogrodzenia i meble. Nad nim wisi Młodożeniec – lubię ten rodzaj dowcipu u obu panów!

Krzesło Chomentowskiej to prototyp – zostało kupione od starszego pana, który wiedział co ma! Meblościanka Rajmunda Hałasa – prezent od Jarka dla mnie – dzisiaj wart jest około 12.000- 15-000 złotych (w zależności od wykończenia). Fragment regału Kowalskich z oryginalnymi szybami został odkupiony z likwidowanego mieszkania. Dywan Płomienisty to zakup z sieci z gatunku wielkiej okazji! Instrumenty zostały odkupione z likwidowanej orkiestry w hucie szkła Irena w latach 90. za cenę jednego wazonu w firmowym sklepie. Z braku miejsca wewnątrz, sakshorn jechał na dachu mojego samochodu  :)

Poniżej: Szezlong to projekt Tomasza Augustyniaka dla fabryki Asadena, która niestety spłonęła. To egzemplarz autorski, otrzymany od fabryki w ramach części wynagrodzenia. Kolekcję grafik – kopert od płyt analogowych wytwórni MUZA – mamy z radiowęzła z huty szkła. Jeleń to prezent od zaprzyjaźnionych pracowników po odejściu z IWP – bardzo go lubię.

Etalaż na Hałasowych półkach zmienia się co chwilę w zależności od tego, na co mam ochotę. Znoszę szkło i porcelanę z „prywatnego“ piętra domu i zamieniam na dłuższą lub krótszą chwilę. Każdy przedmiot to historia zakupu i spotkanie z jakimś ciekawym człowiekiem – bogate mam życie!

Rozróżniam przedmioty kolekcjonerskie, sprzedawane czasami przeze mnie do międzynarodowych kolekcji oraz inne rzadkie i cenne przedmioty – ich ceny ciągle rosną i będą zdecydowanie coraz więcej warte.

Poza tym doskonały design masowy, który nie ma już szans być wznowiony. To m.in. mirostowickie serwisy i galanteria czy porcelit z Chodzieży, niektóre szkła z dawnych polskich hut oraz meble, które dzisiaj byłyby liniami luksusowymi ze względu na projekt i materiał, z jakiego były wykonane. One ciągle są tanie i dostępne na rynku.

W końcu przedmioty sentymentalne, ale nadal dobrze zaprojektowane, które są podatne na chwilowe mody… też je kupujemy w przypływie poniedziałkowej chandry 😉 Potem rozdajemy w prezentach naszym gościom i przyjaciołom.

Jestem profesjonalistką, więc patrzę na przedmioty trochę inaczej niż przeciętny użytkownik. Przede wszystkim mam dla ich twórców duży szacunek, rozumiem technologię i wiem, co jest nie do powtórzenia w dzisiejszych czasach. Poza tym wiem, co przyniesie w przyszłości niezły zwrot z inwestycji w związku z ich artystycznym kontekstem i z rosnącymi cenami designu na rynku.

Serwisy porcelanowe: Krokusy, Goplany, Izy, Londony i ikebany Wiesławy Gołajewskiej, kupowane w sieci i sklepach z starociami. Takich kształtów dzisiaj nie wypuszcza żadna fabryka, a jeśli to robi, to na specjalne zamówienie za 4500-5000 złotych za zestaw! Oryginały są znacznie lepszej jakości – i ten dekor!

Lubomir Tomaszewski i Leszek Nowosielski to przykłady naszej najlepszej myśli projektowej. Podaję w nich mokkę. Na razie nie są do sprzedania, ale kto wie?

Poniżej: Metaloplastyka najlepszej wody i wazony „Asteroidy” Drosta zostały zakupione w sieci za nieduże pieniądze. Cały ten zestaw prasowanego szkła znajduje się w kolekcji Corning Muzeum pod Nowym Jorkiem – to przykład absolutnie mistrzowskiego projektowania! U nas nie do końca ceniony – czyżby tylko dlatego, że było go dużo?! Fińska Ittala do dzisiaj sprzedaje Tapio Wirkkalę – i to za jakie pieniądze… Może kiedyś i my to zrozumiemy?

Nasze przedmioty kupujemy na świecie – właściwie na każdym wyjeździe. Odwiedzamy antykwariaty i śledzimy aukcje, w Polsce bywamy na przeróżnych rynkach staroci. Bardzo dużo kupujemy w sieci. Wiemy już od kogo warto i jak się zabezpieczać przed oszustwami zamierzonymi i niezamierzonymi – zresztą jak ktoś jest kolekcjonerem, to rzadko kiedy ktoś chce go oszukać, bo on kupuje i wraca z pieniędzmi.

Poza tym niektóre obiekty wymieniamy i często odkupujemy od innych kolekcjonerów.

Powyżej: Portret legendarnej Wandy Telakowskiej, założycielki IWP i mojej wielkiej poprzedniczki, pozostał po wystawie Moc Osobowości, którą zorganizowałam i z własnej kieszeni sfinansowałam w muzeum w Stawisku u Iwaszkiewiczów, zanim zaczęłam pracować w IWP. Nawet wtedy nie myślałam, że tam trafię.

Poniżej: Uwaga lokowanie produktu: reklamówka IKEA przechowywanie :) Wykupuję chyba cały nakład tych pudeł – są świetne do transportu i magazynowania kolekcji. Zbieranie przechodzi w kolekcjonowanie, gdy mamy prawdziwy magazyn – u mnie w dawnym pokoju Kuby i Ignacego w mansardzie.

Szafki kuchenne też nadają się do przechowywania – uprzedzamy gości, że bez obaw jemy, pijemy, tłuczemy bez żadnej paniki :) Gościom z zagranicy, którzy czasami nas odwiedzają, ta ilość „zabytków“ kojarzy się z fortuną i luksusem. U nas ciągle są do kupienia w cenie marnych współczesnych serwisów porcelitowych czy fajansowych.

No dobrze, przyznam się: pracując na co dzień w obszarze prognozowania stylistycznych trendów rynkowych dla wielkich sieci handlowych i producentów wiem, co nadchodzi i co będzie modne z wyprzedzeniem, więc umiem też zarobić na tych mniej cennych przedmiotach

Niedługo podzielę się moją wiedzą z wieloma „ludźmi od rzeczy“, bo piszę książkę o kolekcjonerach 2.0. Sprawia mi to wielką radość. Jako analogowa przechrzta ze zdziwieniem odkrywam siłę Facebooka. Na moim profilu Bochinska.Design każdego dnia wrzucam krótki tekst o jakimś przedmiocie, zjawisku albo przydatną dla kolekcjonerów radę. W ciągu dwóch miesięcy kilkaset osób zaczęło mnie obserwować i zasypywać pytaniami na privie, a ja jestem zupełnie nieasertywna… i bardzo to lubię.

Powyżej: Mleczniki uwielbiam , bo piję herbatę z mlekiem od dziecka, więc kupuję i rozdaję każdemu kogo lubię, żeby mi tak podawał mleko – nie cierpię kartonu na stole! :)

Poniżej: Kuchenna kolekcja talerzy od lat 50. do 70. z Włocławka i innych wytwórni. Często ręcznie malowane. Dzisiaj cenione, bo rzadkie! Kupowałam je latami i nawet nie wiem dokładnie gdzie – kiedyś były dostępne wszędzie, po 30-50 złotych za sztukę. Kosze wyplatane z makulatury zostały zrobione dla mnie na zamówienie. Pakuję w nie vintage design i sprzedaję – kupujący maja dla swoich przyjaciół prezent z certyfikatem i z opisem mojego wyboru. Zamiast koszy łakoci. Wazony i dzbanki stoją wszędzie, na prywatnym piętrze, gdzie nie wpuszczamy fotografów, jest ich równie dużo, a może więcej? Serwisy z Pruszkowa, talerze, naczynia szklane kupuję za bezcen na wyprzedażach garażowych. Używamy ich w wersji mix na co dzień. Moje dzieci są do tego tak przyzwyczajone, że nie trzeba ich uczyć co to znaczy dobra forma – innej nie widują :) Taka inwestycja w bezbolesne wychowanie młodych estetów.

W Polsce młode pokolenie urodzone po 89 roku upomniało się o historię naszego rodzimego designu – jestem im za to wdzięczna i dlatego chcę pomóc w tym ich, często wirtualnym, kolekcjonowaniu. Dlatego też po raz pierwszy zaprosiłam do mojego domu fotografów Patyna.pl żeby pokazać, że z naszym designem możemy kreować ciekawe wnętrza i wieść w nich ciekawe życie. Tu i teraz.

Dwie Sudanki Henryka Jędrasiaka na parapecie w łazience zostały kupione od pana Wacława, zbieracza figurkowego. Obie piękne, nie wypada ich nie mieć.

 „Co masz w środku” to cykl pokazujący, jak żyją i mieszkają wielbiciele wzornictwa vintage.
Po więcej pięknych przedmiotów z duszą zapraszamy na patyna.pl oraz nasze konta: FacebookInstagram i Pinterest.

Kup kolekcję Beaty:

Tylko u nas
kwietnik motyl 0
kwietnik IIA

Kwietnik naturalna patyna, metaloplastyka, lata 60.

Kwietnik patynowany rdzą. Idealny do loft-owych wnętrz. Wzór wyjątkowo dekoracyjnego motyla co w połączeniu z rdzawą patyną dodaje mu wyjątkowego charakteru. Metaloplastyka.
80.00 PLN Beata Bochińska
KlasykTylko u nas
krokus hologram II
Krokus hologram

KROKUS, serwis kawowy, porcelana Ćmielów, proj. Wincenty Potacki

Krokus, serwis kawowy dla 6 osób, ikona Ćmielowa, wyzłacany, listrowany (poświata hologramowa) Najrzadsze zdobienie katalogowe. Bardzo rzadki.
1,950.00 PLN Beata Bochińska
KlasykTylko u nas
1
gl 69 1

Wazon typu Fat Lava, proj.Gerhard Liebenthron, 1969

Piękny klasyk kolekcjonerski, wyjątkowa, modernistyczna forma, sygnowany Gerhard Liebenthron 1969, katalogowany w Keramik Museum w Berlinie, szkliwienie w typie fat lava.
230.00 PLN Beata Bochińska